ja i mój pokój

Dom starszej cioci

Ale ciotce się nie odmawia, jak to powiedziała moja mama. Poszłam więc i omal nie padłam. Zobaczyłam prawdziwy pałac a nie zwykły, jednorodzinny dom. Przynajmniej tak mi powiedziała moja mama, gdy spytałam ją jak ciotka mieszka. To co zobaczyłam, to już nawet nie było bogactwo, to był przepych jaki widzi się tylko w pewnym rodzaju filmów. Wnętrze było równie bogate. Nie wszystko mi się tam podobało. Nie lubię złota, ciężkich mebli, grubych kotar. Ale były tam rzeczy, które mnie urzekły. Były to między innymi luksusowe podłogi drewniane.

senior-1730259_1280.jpg

Były tak gładkie, tak idealne, że z powodzeniem mogłyby służyć za ślizgawkę dla dzieci. Sama miałam ochotę się po nich ślizgać. Niestety ciocia nie miała dzieci. Drugą rzeczą wartą uznania były równie luksusowe schody drewniane. Nie wiem ile musiały one kosztować, ale efekt był wart wszystkich pieniędzy. A poręcze przy nich aż zapraszały by po nich zjeżdżać. Niestety nie wypadało mi tego zrobić. Trochę jestem na to za stara.

 

Ale nie omieszkałam wspomnieć o tym ciotce. Śmiała się naprawdę szczerze i zachęcała do wypróbowania tej poręczy. Jednak trochę mi było głupio, nie skorzystałam. Ale zarówno schody jak i podłogi, szczerze pochwaliłam. Widziałam, że sprawiło to cioci dużą przyjemność. Powiedziała mi też historię tych podłóg. Podobno jest w naszym mieście taki producent podłóg drewnianych, który potrafi stworzyć takie cudo jak tarasy http://baront.pl/oferta/tarasy-drewniane/. Posiada on niewielką, rodzinną fabryczkę. Nie dał się wchłonąć dużym firmom. Postawił na jakość. Podobno bierze tylko te zlecenia, które chce i przy których może błysnąć swym geniuszem. Wspaniale, że są jeszcze tacy ludzie. Ale za co oni żyją?